Historia – Powrót po 4000 lat

Głęboko pod ziemią trzy i pół tysiąca lat p.n.e. człowiek neolitu przebija się przez białe ściany, mozolnie tłukąc wapienie, by trafić na zaokrągloną gładką bułę. Po co zadaje sobie ten trud? Dlaczego z takim uporem obrabia tę kamienną bryłę tworząc z niej siekierki, które tylko w niewielkim stopniu pełnią rolę użytkową? Czy dlatego, że jest to krzemień pasiasty – tak inny od powszechnie występujących krzemieni? Czy dla tego że występuje tylko w jednym miejscu na świecie – w Ziemi Sandomierskiej? Jaką cenę dla tego człowieka ma siekierka z krzemienia pasiastego skoro wędruje z nią poprzez puszcze i bezdroża pokonując odległość 800 km? Dlaczego nie chce się z nią rozstawać nawet po śmierci?

Człowiek umiera, a towarzysząca mu w grobie siekierka pozostaje nienaruszona, tak samo gładka i piękna jak była. Odpowiedź, nawet jeśli jest hipotezą, może być jedna: Dla człowieka neolitu jest to szczególny kamień, a wytwór z niego – to magiczny przedmiot, talizman chroniący przed złem zarówno w życiu, jak i po śmierci. Człowiek dociera do wnętrza białych konkrecji. I jeżeli nawet obojętnie przechodzi wobec zewnętrznych kształtów, jakże plastyczne i rzeźbiarsko uformowanych przez niezrównanego mistrza – naturę – to wewnątrz kamienia dostrzega magię. Nie wie, że widoczne w nim obrazy utworzyły obumierające gąbki, które pod wpływem drastycznych zmian klimatu ulegały koncentrycznej krystalizacji w morzu jurajskim. Widzi kipiele wodne, gładkie tonie, wzburzone fale. Kojarzy więc kamień z pierwszym żywiołem – wodą. Na powierzchni krzesze z niego iskry, co powoduje, że w jednym przedmiocie ścierają się dwa przeciwstawne żywioły. Ogień dopełnia magii krzemienia. Dlaczego wyrabia z niego siekierki? Czy dlatego, że w najstarszej symbolice kształt siekierki oznacza „grom” – błyskawicę – a więc treści żywioł. Czy siekierka z krzemienia pasiastego ma pokonać te trzy żywioły? Czy je symbolizować?

Krzemie pasiasty przepada jak „kamień w wodzie” na 4000 lat. Siekierki i narzędzia wytwarza się z łatwiejszego w obróbce krzemienia czekoladowego, granitu a potem metali. Ale ślad po tamtym człowieku zostaje w Krzemionkach Opatowskich – kopalniach odkrytych w 1922 r. Przez prof. Samsonowicza, gdzie jeszcze widnieją bryły krzemienia pasiastego, utkwione niczym „rodzynki w cieście” w dziewiczej bieli wapiennych skał.

Chodząc a miejscami czołgając się po kamiennych korytarzach kopalni wyobrażam sobie skuloną postać urabiającą kamień i próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie: „dlaczego krzemień pasiasty miał tak dużą władzę nad człowiekiem tamtej epoki ” patrzył jego oczami na przypominające rzeźby Moora lub Arpa zjawiskowe białe konkrecje. Tak, jak tamten człowiek rozłupuje je i w każdym przekrojonym centymetrze widzę doskonałość sztuki do tworzonej przez naturę. W przełamanej bryle dostrzegam nie tylko analogię do rozszalałego wodnego żywiołu ale zdumiewa mnie różnorodność skojarzeń. Oglądam krzemienne krajobrazy i nastroje, zmieniające się jak kadry filmowe w dramacie, zachwycając szlachetnością barw, odcieni brązów szarości i bieli. Nagle sam czuję magię tego kamienia i już wiem co muszę zrobić by po 4000 tysiącach lat przywrócić mu życie. Zmagam się z tym w sandomierskiej pracowni od 1972 r. Kiedy to po raz pierwszy zastosowałem krzemień pasiasty w biżuterii. Próbuję przedłużyć tą magiczną relację człowieka z kamieniem wierząc, że przechodząca z pokolenia na pokolenie biżuteria będzie nośnikiem tak trwałym i niezniszczalnym, jak sam kamień.

Okazuje się, że krzemień pasiasty, poza swoją niezwykłością, posiada trzy najważniejsze cechy kamienia jubilerskiego tj. rzadkość występowania, dekoracyjność i twardość (6,5 w skali Mosha). Cieszy mnie, że przez moje wyroby trafia on do ludzi wrażliwych, że staje się dla współczesnego tak samo magicznym przedmiotem przynoszącym szczęście. Moja filozofia nie jest czymś wydumanym, bo szczególne działa nie krzemienia pasiastego potwierdzają radiesteci i bioenergoterapełci. To bardzo polski kamień. Prezentowany w mojej biżuterii również na wystawach za granicą – wzbudza zachwyt, inspiruje. Niemieccy i austryjaccy jubilerzy, korzystając z polskiego złoża, wykonują już biżuterię z tym kamieniem. A ja, mając do czynienia z brylantami, jestem pokorny wobec dzieła sztuki jakim jest krzemień pasiasty – zwykły kamień – powtórnie odkryty na planecie ziemia.

© 2018 Cezary Łutowicz - biżuteria artystyczna